Start Strony Kontakt
Loading

Archiwum aktualności
Nasi przyjaciele
Start » Aktualności » Polska wiatrakami stoi?!
Polska wiatrakami stoi?!
Polska wiatrakami stoi?!
2012-12-20
Szanowni Państwo,
poniżej zamieszczamy uchylającą Decyzję Wojewody Mazowieckiego po rozpatrzeniu odwołań od decyzji nr 1277/2012 z dnia 5 września Starosty Warszawskiego Zachodniego zatwierdzającej projekt budowlany i udzielającej pozwolenia na budowę farmy elektrowni wiatrowych (6 wiatrowni) na działkach w obrębie Pass gminy Błonie.
Szczegóły można przeczytać tutaj
 
  
zamieszczono:2o.11.2012r.
----------------------------------

Beata Makowska

Wiatraki to urządzenia, które coraz częściej spotykamy na naszych polach i terenach przestrzennych. Czemu mają one służyć? Co określa ich wartość i przydatność? Czy istnieje jakieś zagrożenia z nimi związane, takie które nie pozwalają zgadzać się i akceptować ich montowania niedaleko siedzib ludzkich? Komu na tym zależy, aby Polska była krajem wiatrakami usianym i jakie czerpie z tego korzyści? Czy korzyści i potencjalne obietnice przynajmniej równoważą straty spowodowane przez te urządzenia? Czemu są ludzie, którzy przeciwstawiają się oficjalnie ich stawianiu i o co, tak naprawdę tu chodzi? Czy może protestują oni bez żadnej przyczyny, tak po prostu wbrew postępowi, bo jak każdy wie, z postępem trzeba iść, a nie go blokować… No tak, tylko postęp ma służyć ludziom, a nie im szkodzić.

Podobno w Ameryce jest ich mnóstwo i ludzie żyją tam bogato i spokojnie z uśmiechem na twarzy- stwierdził ktoś, (kto do USA wyjeżdża tylko w celach turystycznych, ale zdążył poznać już American dream) zachłystujący się bardziej łatwymi pieniędzmi, jakie przyrzekł mu inwestor farmy wiatrakowej, niż wykazujący krytyczne podejście do sprawy. Czy zatem GMO także służy postępowi, przecież lobby inwestujące w taką żywność twierdzi, że nie ma dowodów na niszczący wpływ na organizm ludzki roślin zmodyfikowanych. Cóż, podobnie inwestorzy wiatrakowi twierdzą, że nie ma też dowodów na negatywne działanie wiatraków na człowieka, ale czy naprawdę jest on całkowicie dla niego obojętny? W jaki sposób duży wiatrak może zagrozić człowiekowi, jego rodzinie czy wspólnocie lokalnej?
Niestety, tak ładnie wygląda on tylko w bajce. Budowane w Polsce elektrownie należą najczęściej do starych typów, na dodatek zupełnie niedostosowanych do polskich warunków klimatycznych, co powoduje zagrożenia dla życia i zdrowia ludzi. W Internecie firmy wiatrowe piszą wiele pochwał na temat wykorzystywania siły tych urządzeń, a jeśli już jest coś negatywnego, to jest to niejasne i niezrozumiałe dla odbiorcy. Tzw. ekologiczna energia, energia odnawialna to cel inwestycji, ale nie główny, bo to przede wszystkim intratny interes, zwłaszcza, że dotowany przez Unię Europejską. Ponadto dostawcy tradycyjnej energii mają obowiązek odkupywania jej od firm wiatrowych i tu kryje się cały sukces jej opłacalności.
Nawet mafia sycylijska nie waha się skorzystać na budowie farm wiatrowych. Jednak ta cenna energia wcale nie jest taka cenna, chyba, ze mamy na myśli swój portfel, gdyż wtedy faktycznie jest cenowo droższa, co zresztą, jak podkreślają rzetelni naukowcy, pokazał kryzys. Okazuje się, że wcale na niej nie zaoszczędzimy, wręcz przeciwnie. A moc, o jakiej się mówi nie jest aż tak użyteczna, gdyż prąd nie utrzymuje dopuszczalnych norm napięcia, co może spowodować m.in. awarie urządzeń domowych oraz zakłócenia w odbiorze telewizji, radia itp. – czytamy w Komentarzu Merytorycznym do opracowanego przez Wojewódzkie Biuro Urbanistyczne we Wrocławiu „Studium Przestrzennych Uwarunkowań Rozwoju Energetyki Wiatrowej w Województwie Dolnośląskim”. Często występują także awarie wiatraków, ich pożary, co stwarza ogromne zagrożenie dla zdrowia i życia ludzi w promieniu kilku kilometrów.
   Ta tzw. zielona energia nie jest wcale tak ekologiczna, jak się o niej mówi. Często podkreśla się, że poprzez tego typu inwestycje eliminuje się CO2. Problem leży w tym, że nikt tak naprawdę nie liczy, ile CO2 emituje się do atmosfery przy wytwarzaniu, instalacji, eksploatacji oraz likwidacji wiatraków. Są to przecież tony miedzi, włókna szklanego i betonu. Mit o rzekomym generowaniu nowych miejsc pracy i wzroście lokalnej aktywności społecznej przekonuje tylko nielicznych. Turbiny są właściwie bezobsługowe, a generatory produkuje się zagranicą, więc, jak to ma wpłynąć na zmniejszenie bezrobocia w obszarze?
Raport DENA (Deutsche Energie Agentur z 2005r.), który utajniono, a następnie odtajniono, jak wspomina się w „Komentarzu Merytorycznym…” zwraca m.in. uwagę na małą opłacalność pozyskiwania energii wiatrowej oraz złej jakości uzyskiwany prąd. Raport prognozuje, że wzrost energii wiatrowej do 2015r. spowoduje wzrost cen prądu ponad dwukrotnie, a jej nieprzewidywalność będzie skutkowała masowymi przeciążeniami sieci i związanym z tym ryzykiem i miliardowymi kosztami, za które zapłacimy wszyscy. Na problem farm wiatrowych spuszcza się jednak zasłonę milczenia. Jest to temat niewygodny także dla większości polityków, bo gra, po prostu, toczy się o duże pieniądze zachodniego, głównie kapitału, do których należą spółki - córki tworzone w Polsce.
Niestety, mamy także wielu nierzetelnych naukowców, samorządowców, radnych którzy sprzedali siebie i sprzedają innych za marne grosze firmom wiatrakowym mając na względzie tylko swój egoistyczny interes. Nie doinformowują oni lokalnej społeczności o konsekwencjach zdrowotnych, finansowych, prawnych i zagrożeniach dla środowiska tego typu inwestycji. Część z nich nawet nie posiada na ten temat elementarnej wiedzy lub tylko udaje, że jej nie ma.
Co gorsza, w tym pędzie za pieniądzem nawet kierownicy projektów elektrowni wiatrowych nie znają lub tylko udają, że nie znają podstawowych pojęć z zakresu właściwości dźwiękowych tych technologii i ich wpływu na organizm ludzki. Niektórzy z nich mieszkają w miastach, daleko od jakichkolwiek wyrzutów sumienia wobec braku dbałości przede wszystkim o swojego bliźniego. I ignorancja jest jednak grzechem.
Co z tymi, którzy w szczególny sposób są powołani do oświecania innych i tym samym pogłębiania własnej wiedzy, a zaniedbują to przez zaślepienie materializmem i swoją doraźną korzyścią? Tu pozwolę sobie zamilczeć, bo rozczarowuje to i boli głęboko.
Mechanizmy działania, jakie wykorzystują inwestorzy firm wiatrowych, znajdują się na granicy prawa. Otrzymują oni bez żadnego wysiłku informacje odnośnie działek nadających się pod budowę farm wiatrowych oraz danych, chronionych przecież ustawowo, o tożsamości ich właścicieli, dowolnie je przetwarzając, a nie posiadając do tego prawa. Przyjeżdżają do właściciela gruntu i nakłaniają do podpisania rzekomo korzystnych umów dzierżawy lub rzadziej sprzedaży.
Argumentem, którym często przekonują ludzi, którzy opierają się podobnym projektom, jest akcentowanie tego, że wszyscy się zgadzają, więc -w domyśle -nie bądź odszczepieńcem i zgódź się i ty, przecież to sama korzyść. 8 tysięcy czy więcej na rękę stanowi dla niektórych nie lada pokusę. Szczególnie, kiedy nie znają realnej wartości gruntu. Obiecane korzyści finansowe dla wydzierżawiającego są uwarunkowane odpowiednimi zyskami wypracowanymi przez farmę wiatrową. Zdarza się jednak często, że taka farma przed czasem bankrutuje, ale kto o tym myśli?
Wyjątkowo oporne jednostki nęka się telefonami do bliskich i nachodzi lub podsyła im znajomego, aby je przekonać, wymusić poparcie dla tego tzw. lukratywnego biznesu. W tym czasie inwestor już stara się o wydanie procedur administracyjnych korzystnych dla inwestycji. Wójt, burmistrz, radni zapatrzeni w przyszłe zyski dla budżetu gminy zmieniają plan zagospodarowania przestrzennego bez przeprowadzenia wiarygodnych badań oddziaływania inwestycji na środowisko i ludzi i co gorsza - często nie informując o tym lokalnej społeczności oprócz tych wybranych, na których ziemi będzie miała miejsce ta inwestycja.
Konsekwencje jednak prędzej czy później dotykają wszystkich. Przekwalifikowanie tych terenów na działki budowlane w przypadku instalacji wiatraków staje się niemożliwe. Cena ziemi zdecydowanie spada, o budowaniu tam czegokolwiek mowy nie ma. Po upływie minimalnego terminu dzierżawy: 30 latach inwestor często rezerwuje sobie jej przedłużenie, jeśli wcześniej nie dojdzie do zasiedzenia. Umowy sporządzane są jednostronnie i nieprzejrzyście dla zwykłego człowieka. Wydzierżawiający ponosi odpowiedzialność finansową w przypadku niedotrzymania umowy. Natomiast inwestor rezerwuje sobie prawo uchylenia się od odpowiedzialności finansowej. Czy to więc nie jest pośrednia forma sprzedaży polskiej ziemi obcokrajowcom?
Inwestorzy, chyba, żeby złagodzić ból sumienia, obiecują także ożywienie regionu poprzez doinwestowanie ośrodków sportu i rekreacji itp. Natomiast zapominają, że zdrowia żadne dofinansowanie nie wróci. Skutki chorobowe zamieszkiwania w pobliżu farm wiatrowych i to wcale nie tylko w minimalnej, dozwolonej przez prawo budowlane, odległości 500 m, są głęboko odczuwalne. Choroby te to m.in.: syndrom turbiny wiatrowej, hałas, w tym infradźwięki powodujące poważne zaburzenia w organizmie, choroba wibroakustyczna, patologie ogólnoustrojowe, neurologiczne i neuropsychiatryczne, zmniejszanie zdolności poznawczych, zaburzenia równowagi, uporczywe infekcje narządów oddechowych, znaczne obniżenie ilorazu pamięci, pogłębienie zaburzeń psychicznych i neurologicznych typowych dla rozległego uszkodzenia mózgowia. Mówi o nich raport „Elektrownie wiatrowe a zdrowie” opracowany przez rzetelnych naukowców z PAN.
Wyjątkowo groźny wpływ na organizm ludzki mają infradźwięki, których fale dochodzą nawet do 10 km. Infradźwięki są właśnie dlatego takie groźne, że ich nie słychać, a zabezpieczenie się przed nimi jest niemożliwe. Wzmacniają się one poprzez rezonans pomieszczeń i przenikają nawet ściany betonowe. (Obecnie zaawansowane prace nad infradźwiękami prowadzi wojsko chcąc wykorzystać je jako broń akustyczną.) Inwestorzy świadomi tego zagrożenia dla własnych korzyści używają do pomiaru nieprawidłowej skali hałasu wyrażonej w decybelach.
Wzrastająca liczba farm wiatrowych w Polsce powoduje niszczenie i degradację środowiska i jest ciągle postępująca. Specyficzne jest eliminowanie życia owadów, ptaków i innych zwierząt poprzez burzenie ekosystemu. Dochodzi do pustynnienia obszarów. Inwestycja taka wywiera szkodliwy wpływ na uprawy. Niszczone są one przez gryzonie, na które niegdyś polowały ptaki. Nikt nie kontroluje już skali zagrożenia. Dochodzi do zadrzewiania wiatrakami całych wsi, czy nawet rejonów chronionych przyrodniczo. Turbiny wiatrowe stawiane są także na ziemiach uprawnych, czy wypasu bydła eliminując rolnictwo.
Bydło często po takim dłuższym wypasie w miejscu oddziaływania wiatraków zdycha.
Natomiast poprzemysłowe tereny nie cieszą się dużą popularnością lobby wiatrowego. Drgania sejsmiczne, niszczenie agroturystyki, dróg i możliwości rozwoju lokalnej społeczności w przypadku inwestycji wiatrakowych są nieuniknione. Opłacane przez inwestorów wiatrakowych ekspertyzy naukowe nijak się mają do rzeczywistości. Głos rzetelnych naukowców jest zagłuszany, a ich prace i raporty traktowane po macoszemu.
Milczy się na temat naruszenia prawa ochrony własności oraz jego ograniczenia przez inwestora. Często brakuje biznesplanu i szczegółowych informacji, kto jest inwestorem i jaki obcy kapitał reprezentuje. Zakamuflowana, obco brzmiąca nazwa inwestora bynajmniej nie powinna skłaniać do zaufania, a tym bardziej, kiedy obiecuje przysłowiowe „gruszki na wierzbie”, a o cieniach inwestycji nie wspomina nic, o czym przekonało się już wielu mieszkańców polskich gmin oraz zagranicznych. Niemcy, USA, Holandia, Dania, Francja i wiele innych, które były daleko przed Polską kuszone przez lobby wiatrowe intratnymi zyskami, a z jego obietnic niewiele jednak wyszło. Mieszkańcy przekonali się na własnej skórze, jakie są skutki egzystowania na obszarze działania elektrowni wiatrowej. Dziś protestują, organizując się i wymieniając doświadczeniami. ( Istnieje także polska strona informująca na temat zagrożeń inwestycji wiatrowych: www.stopwiatrakom.eu )
   W Polsce jeszcze ciągle protestujący przeciw takim inwestycjom uważani są za outsiderów i ciemnogród, a jednak to oni, często za swoje lub przedstawicieli wspólnoty lokalnej, bezrefleksyjne myślenie zapłacili ogromna cenę, którą żadna inwestycja wiatrowa nie jest w stanie pokryć. Teraz uświadamiają innych i oby nie było na to za późno, póki coś jeszcze można zrobić, bo Polska już wiatrakami stoi. 
Przedruk materiału nastąpił dzięki uprzejmości portalu: www.pomniksmolensk.pl
Bardzo dziękujemy!
zamieszczono:23.11.2012r.
----------------------------------
 
POWIEDZ STOP DLA WIATRAKÓW !
 

 Na  terenie  naszej gminy, w Passie  powstać ma gigantyczna farma wiatrowa, składająca się

z 6 olbrzymich wiatraków , ale jak pokazują doświadczenia w innych regionach kraju

może być ich znacznie więcej.

Osoby mieszkające w promieniu 8-u i więcej km od wiatraka mogą spodziewać się wielu negatywnych skutków działania wiatraków.
 

DOŁĄCZ do Stowarzyszenia „NIC O NAS BEZ NAS”
napisz do nas: nicbeznas@onet.pl
  

Komentarze

*Imię: *Komentarz (255 znaków)
E-mail:
*Wpisz kwotę
2 + 7 =
żadna troska o zdrowie społeczeństwa. zwykła pisowska, chora propaganda!
paweł — 2012-11-24 15:51:58
Do Pawła Po co dajesz takie głupie niczym nie poparte komentarze[metoda lemingów]
tomek — 2012-12-06 17:07:51
Zgadzam się z pawłem, to jest język nienawiści, dzielenie Polaków i zawłaszczanie Polski !!!
leming — 2013-01-18 13:47:12
do Pawła: ssij pajacu. Wiatraki to sobie w kuchni postaw
Łukasz — 2015-11-06 21:05:55