Start Strony Kontakt
Loading

Archiwum aktualności
Nasi przyjaciele
Start » » Ratujmy Maluchy, autor Łukasz Kudlicki
Ratujmy Maluchy, autor Łukasz Kudlicki
Ratujmy Maluchy, autor Łukasz Kudlicki
2013-11-20
Partia ze słowem "obywatelska" w nazwie gardzi ludźmi i nie akceptuje zaangażowania Polaków w życie społeczne i polityczne. Podczas sejmowej debaty nad obywatelskim wnioskiem o referendum w sprawie przymusu posyłania sześciolatków do pierwszej klasy, na sali obrad nie było marszałek izby Ewy Kopacz, ani premiera Donalda Tuska, chociaż jest posłem i ma obowiązek uczestniczyć w pracach Sejmu, tak samo, jak pozostali nieobecni ministrowie — posłowie. 
 
Większość rządu i posłów koalicji rządzącej PO i PSL zlekceważyła debatę o przyszłości polskiej edukacji, zainicjowaną przez milion Polaków, którzy podpisali się pod wnioskiem o referendum, przygotowanym przez Fundację Rzecznik Praw Rodziców. Milion podpisów trafi do kosza, podobnie jak stało się w przypadku akcji „Solidarności" przeciw wydłużeniu czasu pracy do 67 roku życia dla mężczyzn i 65 dla kobiet. Współtwórca Fundacji Rzecznik Praw Rodziców Tomasz Elbanowski: — Nasz wniosek nie ma precedensu w historii Sejmu. Nie stały za nami struktury partyjne ani związkowe. To rodzice zaniepokojeni nieodpowiedzialną polityką rządu zorganizowali akcję „Ratujmy maluchy" i w efekcie dostarczyliśmy do Sejmu milion podpisów, czyli dwa razy więcej niż jest wymagane przy obywatelskim wniosku o referendum.
 
Reforma oparta na kłamstwie
Fundacja Rzecznik Praw Rodziców przygotowała i przedstawiła w Sejmie raport, z którego wynika, że rządzący polską edukacją od 2007 roku politycy PO i urzędnicy ministerialni żyją fikcją. — Reforma oświatowa, zmuszająca sześciolatków do pójścia do pierwszej klasy, od początku jest budowana na kłamstwie — mówi Tomasz Elbanowski. — Jedynym właściwym rokiem do wprowadzenia reformy miał być według ministerstwa edukacji rok 2009, kiedy to wskaźniki demograficzne miały sprzyjać posłaniu dwóch roczników sześcio- i siedmiolatków na raz do szkoły. Tymczasem polska szkoła jest przepełniona, bo samorządy likwidują kolejne placówki oświatowe, a klasy szkolne o liczbie uczniów przekraczającej 30 są codziennością. Polska szkoła boryka się z problemami niespotykanymi w cywilizowanym świecie w XXI wieku. Od początku było wiadomo, że ministerstwo i rząd nie zamierzają przeznaczyć żadnych poważnych środków na wdrożenie tych reform. Rodzice nie tylko finansują szkołę, która zgodnie z konstytucją jest bezpłatna. Rodzice muszą zaciągać kredyt na zakup podręczników we wrześniu. Koszt zakupu podręczników to jest swego rodzaju podatek nałożony przez państwo na rodziców wychowujących dzieci. Nie tylko raport Fundacji Rzecznik Praw Rodziców pokazuje tragiczną rzeczywistość polskiej szkoty. Takie same dane zawierają dokumenty służb państwowych: Główny Inspektor Sanitarny zbadał 8000 szkól w 2700 stwierdzono niemożność wydzielenia ciągów komunikacyjnych dla najmłodszych dzieci, chociaż w tych szkołach uczą się również gimnazjaliści. 

Stołówki szkolne: dzieci są zmuszone do korzystania z cateringu, jedzą drogie i marne posiłki z termosów — podawane na plastikowych talerzach. W wielu szkołach dzieci nie mają czasu zjeść, bo są wypychane z kolejki po obiad przez starszych, albo stołówka szkolna żywi w tym samym czasie osoby dorosłe, kierowane przez opiekę społeczną. Z powodu przepełnienia szkól w niektórych placówkach obiady wydawane są już od godz. 10.30.

Władza jest z siebie zadowolona

Obrazki z raportu Fundacji Rzecznik Praw Rodziców, przedstawionego w Sejmie, mrożą krew w żyłach: w co piątej szkole nie ma świetlicy. W Szkole Podstawowej nr 97 w Krakowie w ogromnym ścisku i hałasie ponad 100 dzieci tłoczy się przed ryczącym telewizorem. Józefosław kolo Warszawy: w podstawówce, zbudowanej dla 600 uczniów, uczy się 1300 dzieci, a ze świetlicy korzysta jednocześnie w wielkim ścisku 160 uczniów. Szkoła Podstawowa nr II w Warszawie: nauczycielka komenderuje dziećmi przez tubę, bo w wietlicy przebywa jednocześnie 300 dzieci. Ustawa nakazuje samorządom zmniejszać klasy do 25 uczniów, gdy np. w Warszawie nie ma klasy mniejszej niż 26-osobowa. SP nr 53 w Krakowie — nauka odbywa się na trzy zmiany (od godz. 8.00, 11.00 i od 13.00 — do godziny 18).

Wnioskodawcy zwrócili uwagę na zagrożenia dla bezpieczeństwa dzieci w drodze do szkoły i w samej szkole, na przemoc starszych wobec młodszych uczniów. Statystyki są alarmujące. Pięciolatki, które obowiązkowo są posyłane do zerówek, są terroryzowane przez gimnazjalistów i starsze dzieci z podstawówek.

Reforma nie uwzględniła zagrożeń dla zdrowia dzieci, które w plecakach codziennie noszą książki, zeszyty i przybory o masie równej lub większej niż jedna trzecia masy własnego ciała. Lekarze mówią, że bezpieczna waga plecaka to jedna dziesiąta masy ciała. Ale MEN z lekarzami swojej reformy nie skonsultował. Pytania słane w tej sprawie od 2008 roku pozostają bez odpowiedzi ze strony ministerstwa.

Rząd wyłożył pieniądze z Unii Europejskiej na budowę kolorowych placów zabaw, ale dzieci z nich nie mogą korzystać w czasie zajęć: nauczyciele nie mają czasu wyprowadzić 35 pięcioletnich dzieci, bo przecież musieliby pomóc w zawiązywaniu butów. A to ogranicza czas na zabawę. W przepełnionych klasach, szczelnie wypełnionych ławkami i krzesłami, nie ma miejsca na kącik z dywanem do zabawy dla młodszych dzieci.

Z badań ankietowych wykonanych dla Instytutu Badań Edukacyjnych wynika, że dzieci posłane do szkoły, zanim osiągną poziom dojrzałości do nauki szkolnej, są sfrustrowane, boją się szkoły, nie chcą się uczyć, szkołę kojarzą z udręką. Wnioskodawcy przywołują przykład Finlandii: do szkół idą siedmiolatki. A jest to jeden z najlepszych systemów edukacji na świecie.

W odpowiedzi na wszystkie społeczne zarzuty minister edukacji narodowej Krystyna Szumilas przedstawia kolorowy, optymistyczny obraz polskiej oświaty, która jest coraz lepsza i staje się wzorem dla innych państw. — Tygodniki w Europie Zachodniej zachwycają się naszym modelem edukacji — przekonuje pani minister.

I nie wiadomo, śmiać się, czy płakać.  

Łukasz Kudlicki 

Opublikowane w ŹRÓDŁO

Komentarze

*Imię: *Komentarz (255 znaków)
E-mail:
*Wpisz kwotę
5 + 9 =
Nie ma żadnego komentarza w tej wiadomości