Start Strony Kontakt
Loading

Archiwum aktualności
Nasi przyjaciele
Start » PiS Aktualności » Wywiad z posłem Jackiem Sasinem
Wywiad z posłem Jackiem Sasinem
Wywiad z posłem Jackiem Sasinem
2012-03-04

Rozmowę z Jackiem Sasinem posłem Prawa i Sprawiedliwości poprowadził Jakub Bargieł oraz Paulina Dudkiewicz, redaktorzy tygodnika "Wesoła Nowina" wydawanego przez Parafię Narodzenia Pańskiego. 

 

 

Jakub Bargieł, Paulina Dudkiewicz: Szczęść Boże!

Jacek Sasin: Szczęść Boże.

Dlaczego zdecydował się Pan kandydować na posła na Sejm RP?

Cała moja kariera zawodowa związana była z pracą publiczną, na przykład w administracji, w instytucjach zarządzających naszym państwem. Swoje kandydowanie traktowałem jako kontynuację tego, co robiłem wcześniej . Parlament jest tym miejscem, gdzie można próbować realizować swoje pomysły, wcielać je w życie. W pewnym sensie czuję się współpracownikiem prezydenta Lecha Kaczyńskiego, ponieważ aż do tragicznej katastrofy smoleńskiej byłem ministrem w  jego kancelarii. Poznałem wówczas poglądy Pana Prezydenta na to, jak powinna wyglądać Polska i jak powinna być zarządzana. Chcę w jakiś sposób kontynuować jego idee, odwoływać się do nich, próbować je urzeczywistniać. Parlament jest takim miejscem, gdzie można to najlepiej robić, ponieważ tam jest realizowane prawo, tam są tworzone ramy naszego państwa. Stąd ta decyzja kandydowania. Mam nadzieję, że uda mi się zrobić coś dobrego.

Którą kadencję jest Pan posłem?

Pierwszą. Nigdy wcześniej nie byłem ani posłem, ani senatorem, chociaż 4 lata temu kandydowałem do Senatu, ale bez powodzenia. Mimo, że uzyskałem dosyć satysfakcjonujący wynik, nie udało mi się zostać senatorem. Zanim zostałem posłem, byłem radnym w sejmiku wojewódzkim, więc miałem namiastkę pracy w takim „parlamencie regionalnym”. Bycie posłem jest dla mnie nowym doświadczeniem i muszę powiedzieć, że parlament wygląda od środka często inaczej niż z tak, jak obserwuje się go z zewnątrz. Mimo tego, iż funkcjonowałem w polityce przez wiele lat, pewnych zasad tego parlamentaryzmu muszę się nauczyć.

Co jest – według Pana – najtrudniejsze w pracy posła, a co sprawia największą satysfakcję?

Najtrudniejsze jest pogodzenie się z sejmową rzeczywistością, która jest z pewnością daleka od tej, którą moglibyśmy sobie wyobrażać i od tej, której chcemy. Parlament jest bardzo spolaryzowany, podzielony bardzo mocno na rządzących i opozycję. Często bardzo dobre, mądre pomysły opozycji – Prawa i Sprawiedliwości – które nawet zdobywają poparcie w prywatnych rozmowach z posłami z partii rządzących, nie są w stanie przebić się w parlamencie. Głosowanie często ma niewiele wspólnego z merytoryczną dyskusją, czy ustaleniami mającymi powodować, że Polska będzie lepiej zarządzana, tylko z politycznymi decyzjami, które zapadają gdzieś na najwyższych szczytach władzy. To jest coś, co jest nie tylko dla posłów partii opozycyjnej, ale myślę, że i także dla jakiejś części posłów partii rządzącej frustrujące. Nie ma możliwości ponadpolitycznego rozmawiania o sprawach, które dotyczą Polaków i najważniejszych spraw dla państwa. Dla człowieka, który jest w Sejmie po raz pierwszy, trudne jest odnalezienie się w takiej sytuacji. Nie ukrywam, że przychodziłem do parlamentu z myślą, żeby robić coś dobrego dla kraju i pomimo tego będę się starał. Łatwo te pomysły zgłaszać, a być może nadejdzie kiedyś moment, że łatwo będzie także je przegłosować.

Czym kieruje się Pan w swojej pracy poselskiej?

Przede wszystkim staram się kierować wewnętrzną uczciwością. Chciałbym w swojej pracy poselskiej formułować takie pomysły i takie projekty, które w moim odczuciu są dobre dla moich wyborców, dla Polaków i dla Polski. Tak jak deklarowałem przed wyborami, kieruję się także chęcią rozwiązywania problemów społeczności, która mnie do tego parlamentu wybrała. Poza tym, że każdy poseł jest posłem całej Polski i ma za zadanie tworzyć prawo dla ogółu obywateli, to ja traktuję także posła jako wysłannika, czy ambasadora swoich wyborców. Jeśli wyborcy mają problemy, to poseł powinien pomagać je rozwiązywać i to jest obok pracy parlamentarnej drugie, niezwykle ważne zadanie dla posła i ono też powinno kształtować wiele działań, które poseł podejmuje.

W jakiej komisji sejmowej Pan pracuje?

Każdy poseł jest zobowiązany do tego, żeby uczestniczyć w co najmniej jednej  komisji. Ja jestem członkiem dwóch komisji sejmowych. Pierwsza z nich to Komisja Administracji i Spraw Wewnętrznych. Moje doświadczenie administracyjne, w swojej karierze byłem także wojewodą, powoduje, że ta tematyka jest mi bliska. Tematyka bezpieczeństwa i kształtu administracyjnego naszego kraju, to takie sprawy, którymi chciałem się zajmować i w tej komisji mogę to robić. Pracuję także w Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej. Sprawy samorządu także nie były mi odległe, jak już mówiłem, zanim zostałem posłem, byłem radnym sejmiku wojewódzkiego. Wiem jakie problemy mają samorządy. Swoją drogą, problemy te są coraz większe. Przede wszystkim wynika to z coraz gorszej sytuacji samorządów. Myślę, że pracując w tej komisji, będę w stanie zwrócić uwagę na wiele z tych problemów. Już to robię. Była na przykład ożywiona dyskusja na temat zadań samorządu i mechanizmów finansowych jakie muszą być tworzone, aby te zadania mogły być realizowane. Jest to coś, co mnie bardzo interesuje. Uważam, że dobrze działający samorząd jest niezwykle ważny dla mieszkańców, bo jest przez niego realizowana większość ich spraw. Ta komisja jest dla mnie najważniejsza i  na pewno w działalność w niej włożę najwięcej swojej pracy.

Czyn uchwalając ustawy Sejm bierze pod uwagę dogmaty Kościoła?

Powinien brać, bo żyjemy przecież w określonym systemie wartości. Nie żyjemy w próżni. Dla mnie chrześcijańskie systemy wartości są tymi, które wyniosłem z domu. Są one dla mnie czymś całkowicie naturalnym. Ten parlament, jest parlamentem, w którym po raz pierwszy od 20 lat zasiada partia odrzucająca wartości chrześcijańskie w sposób wyraźny i głośny. Mam na myśli oczywiście Ruch Poparcia Palikota. Niepokoi to, że partie dawniej zasiadające w parlamencie, jak Sojusz Lewicy Demokratycznej, jak również Platforma Obywatelska, próbują w  jakiś sposób przypodobać się, czy nawet w ten nurt odrzucenia chrześcijaństwa wchodzić. Jest to bardzo niedobra tendencja. Ja i moje ugrupowanie polityczne zdecydowanie się temu sprzeciwiamy. Przy dyskusji nad każdą ustawą będziemy bacznie obserwowali, aby odzwierciedlała ona ów chrześcijański system wartości, który przecież wyznaje większość Polaków. Będziemy się starać, a przynajmniej głośno krzyczeć, jeśli zauważymy jakieś odejścia od wyznawanych przez nas wartości. Jesteśmy w tej chwili partią opozycyjną, ale to nie znaczy, że będziemy biernie przyglądać się próbom wprowadzania tego typu rozwiązań prawnych, jak chociażby nieznaczna liberalizacja prawa do aborcji, czy prawo do zawierania małżeństw homoseksualnych, co niestety w niektórych krajach Unii Europejskiej już funkcjonuje.

Jakie w rzeczywistości znaczenie ma religia w Sejmie? Jak traktowani się chrześcijanie, jak przedstawiciele innych wyznań, a jak ateiści?

Religia w Sejmie przekłada się na pracę parlamentarną. Jak już mówiłem, religia jest określonym systemem wartości i musimy go brać pod uwagę tworząc prawo. Tak można określić jej rolę. Mamy oczywiście kaplicę, każdy poseł ma możliwość uczestnictwa w nabożeństwach, czy pomodlić się w samotności i ciszy. Natomiast ważny jest ów system wartości, który u nas, chrześcijan, katolików, jest szczegółowo określony, oparty o Dekalog i to przede wszystkim powinno kierować nami w pracy parlamentarnej, wtedy kiedy podnosimy rękę za takim, czy innym rozwiązaniem prawnym. Dla nas, katolików, Dekalog powinien być podstawową wskazówką w stanowieniu prawa.

Co Pan, jako poseł, sądzi o obecności krzyża w Sejmie?

Uważam to za coś naturalnego. Krzyż jest symbolem naszej religii, znakiem naszego systemu wartości. Ale powiem to bardzo wyraźnie, Krzyż w Polsce, obok roli religijnej, pełni także pewną rolę  narodową, to symbol tożsamości narodowej. Krzyż towarzyszył podczas najważniejszych wydarzeń historycznych. Od średniowiecza, od czasu, kiedy śpiewano Bogurodzicę i z krzyżem ruszano do boju, poprzez powstania narodowe w XIX wieku, zrywy w XX wieku. Był zawsze obok symboli narodowych, sztandarów, orła. Zatem dla nas, dla Polaków jest to z jednej strony właśnie symbol naszej religii, a z drugiej strony wyraźny i ważny symbol przynależności narodowej. Myślę, że parlament to takie miejsce, gdzie tego typu wartości i symbole powinny być reprezentowane. Oburza mnie działanie, które miałoby doprowadzić do tego, aby ten krzyż z Sejmu zniknął. Ci, którym przeszkadza krzyż w Sejmie, jednocześnie głoszą hasła likwidacji polskiej państwowości, ponieważ mówią o tym, że powinno się stworzyć jakiś jeden organizm europejski, w którym kraje i narody by się rozstąpiły. Jest to walka dwóch przyszłości. My – Prawo i Sprawiedliwość – i ja osobiście, jesteśmy po stronie, w której krzyż jest wyznacznikiem i będziemy go w Sejmie bronić.

Na czym przede wszystkim polega działalność partii opozycyjnej?

Po pierwsze – ocena i rozliczanie pomysłów, które zgłasza Rząd. Rolą opozycji jest zwracanie uwagi na te projekty, które są złe, które powodują, że Polska będzie źle zarządzana, a obywatelom, szczególnie tym, którzy są najsłabsi, będzie się żyło jeszcze gorzej. Przy każdej ustawie, którą Rząd proponuje, zadajemy bardzo wiele pytań, zwracamy uwagę na te rozwiązania, które są błędne. Z przykrością stwierdzamy, że za pomocą maszynki do głosowania są przegłosowywane ustawy, które według nas często nie są korzystne. Oczywiście proponujemy swoje rozwiązania. Dzisiaj nie są one przyjmowane przez większość sejmową, a nawet często nie są dopuszczane nawet do dyskusji, leżą miesiącami w tzw. „zamrażarce” pani Marszałek. Kiedy są dopuszczane, często odrzuca się je już w pierwszym czytaniu - właściwie bez żadnej merytorycznej dyskusji. Mimo tego będziemy zgłaszać swoje pomysły. Będą one stanowiły dla nas pewną podstawę, jeśli uda się wygrać wybory i przejąć władzę. Mamy ich oczywiście sporo. Najbardziej jestem dumny z całego zestawu ustaw podatkowych. Pokazujemy, że jesteśmy w stanie bez podatkowego obciążania najbiedniejszych, zwiększania wieku emerytalnego, bez narzucania nowych obciążeń, na tyle zwiększyć dochody państwa, aby zlikwidować problem takiego deficytu.

Jak to się stało, że ma Pan swoje biuro poselskie w Błoniu?

Okręg wyborczy, z którego na mnie głosowano, obejmuje wszystkie podwarszawskie powiaty, jest to taki obwarzanek wokół Warszawy. Z tego okręgu Prawo i Sprawiedliwość wprowadziło do Sejmu czterech posłów, niestety jeden z nich – Ludwik Dorn – zrezygnował z reprezentowania Prawa i Sprawiedliwości. Zostało nas trzech. Wszyscy chcemy bardzo aktywnie działać na tym terenie, spotykać się z mieszkańcami, próbować rozwiązywać ich problemy. Dla mnie powiat warszawski-zachodni, Błonie, Ożarów Maz., to takie tereny, gdzie byłem aktywny jeszcze przed wyborami. Miałem okazję poznać problemy mieszkańców. Jest to dla mnie naturalne, że aktywny jestem w miejscu, w którym działałem wcześniej. Stąd będę bywał w biurze w Błoniu, będę się spotykał z mieszkańcami, którzy będą chcieli podzielić się ze mną swoimi problemami, czy prosić mnie o pomoc. Mam nadzieję, że będę osobą, do której zawsze będzie można się zwrócić.

Co sądzi Pan o gminnych ruchach politycznych, spotkaniach partyjnych?

Myślę, że bardzo dobrze, że coś takiego ma miejsce, ponieważ na tym polega prawdziwa demokracja. Nie na tym, że Polacy oglądają w telewizji, co się dzieje, ale na tym,  aby istniał bezpośredni kontakt polityka z wyborcą i wyborcy z politykiem. My, politycy, nie pozjadaliśmy wszystkich rozumów. Nasza mądrość bierze się z tego, co powiedzą nam ludzie. Jeśli chcemy, jeśli mamy takie ambicje, aby działać na rzecz społeczności wyborców – a ja je mam – to nie da się inaczej tego realizować niż poprzez bezpośredni kontakt. Odbywam sporo takich spotkań. Często w bardzo małych miejscowościach z małymi społecznościami. Tutaj, w Błoniu, było to pierwsze, zapoznawcze spotkanie z ludźmi, którzy są tutaj aktywni, ale umówiliśmy się, że będzie ich więcej i będą miały bardziej otwarty charakter.

Czy młodzi ludzie powinni angażować się w życie polityczne?

Zdecydowanie tak. Chciałbym, żeby jak najwięcej młodzieży się angażowało. Ludzie młodzi z natury są niezwykle aktywni, w wyraźny sposób postrzegają problemy. A ich problemy są obecnie bardzo poważne. Spojrzenie ludzi młodych na to, co powinno się w naszym kraju zmienić, jest naprawdę istotne.

A jak mogą oni zaangażować się w działalność konkretnej partii, na przykład Prawa i Sprawiedliwości?

Bardzo łatwo. W Błoniu na przykład jest komitet Prawa i Sprawiedliwości. Jak się zorientowałem, działa on dosyć aktywnie, wystarczy przyjść i zgłosić chęć współpracy pełnomocnikowi komitetu. Myślę, że każdy, kto będzie chciał się zaangażować, z chęcią zostanie przyjęty.

Czy według Pana duchowni powinni wypowiadać się na tematy polityczne?

Każdy duchowny, poza tym, że jest duchownym, jest także obywatelem. Każdy obywatel ma prawo mówić głośno o tym, co mu się w naszym kraju podoba, a co nie. Często słyszymy o odmawianiu duchownym wypowiadania własnych poglądów. Sprzeciwiam się takiemu spojrzeniu. Uważam, że ksiądz, jako obywatel, ma prawo do wyrażania swojego zdania, czy też aprobaty lub dezaprobaty aktualnie prowadzonej polityki.  Jest to coś normalnego, naturalnego i nie powinno być dla nikogo dziwne. U nas, w Polsce, jest takie przeświadczenie, że wypowiadanie się o polityce jest czymś złym. Polityka jest dla ludzi, jest bardzo ważna, ponieważ decyzje podejmowane przez polityków kształtują nasze życie. Każdy obywatel powinien mieć prawo do głosu. Sądzę nawet, że rola duchownego jest tutaj jeszcze większa, ponieważ ma on być przewodnikiem dla tych, którzy przychodzą do kościoła, utożsamiają się z tą religią, uczestniczą w nabożeństwach. Ludzie ci oczekują często od księdza, że wskaże jakąś drogę. Że wskaże co jest dobre, a co złe. Żyjemy w czasach, gdzie jest tak ogromny natłok informacji, ogromny medialny nacisk. Ludzie czasami ulegają temu dyktatowi, nie wiedzą, czego się trzymać. Głos księdza ma wskazać, co jest zgodne z naszym systemem wartości. Moim zdaniem księża powinni spełniać taką rolę.

Kto jest Pana autorytetem?

Wszyscy mamy swoje autorytety prywatne  i autorytety publiczne. Autorytetem prywatnym przeważnie są dla nas najbliżsi, chociażby rodzice. U mnie jest podobnie. Uważam, że rodzice wychowali mnie bardzo dobrze. Zawsze byli i będą dla mnie autorytetem. W wymiarze publicznym tak jak dla większości z nas, Polaków, którzy poczuwają się do wspólnoty z  - powtórzę – systemem wartości, niepodważalnym autorytetem jest Jan Paweł II. Dla mnie jest nim także ksiądz Jerzy Popiełuszko. Pamiętam jeszcze jego kazania, ksiądz Jerzy był wikariuszem w mojej parafii. Bardzo przeżyłem jego śmierć w latach 80. Z polityków – prezydent Lech Kaczyński.  Był to człowiek, który ukształtował mnie politycznie.

Czy chciałby Pan przekazać coś mieszkańcom Błonia?

Ponieważ mamy początek roku, życzę, aby przyniósł on same radości i pozytywne doznania, aby było jak najmniej tych negatywnych. Życzę wszystkim, żeby mimo trudności, które nas spotykają, zachowali poczucie tego, że żyją dobrze, że mogą się realizować i jasnej drogi, którą na co dzień będą kroczyć, bez ciemnych zakamarków.

Dziękujemy za rozmowę.

Dziękuję.

Komentarze

*Imię: *Komentarz (255 znaków)
E-mail:
*Wpisz kwotę
6 + 4 =
Nie ma żadnego komentarza w tej wiadomości