Start Strony Kontakt
Loading

Archiwum aktualności
Nasi przyjaciele
Start » Archiwum wiadomości » Wywiad z Panem Profesorem Janem Szyszko m.in. na temat sytuacji Polskich Lasów Państwowych oraz akcji zbierania podpisów pod referendum w obronie Polskich Lasów i Polskiej Ziemi.
Wywiad z Panem Profesorem Janem Szyszko m.in. na temat sytuacji Polskich Lasów Państwowych oraz akcji zbierania podpisów pod referendum w obronie Polskich Lasów i Polskiej Ziemi.

Z prof. Janem Szyszko, byłym ministrem środowiska, rozmawia Beata Falkowska
Pomysł referendum w sprawie przyszłości lasów oznacza włączenie całego społeczeństwa w walkę o zachowanie skarbu narodowego. Jakimi argumentami leśnicy zamierzają przekonać Polaków do swoich racji?

– To nie leśnicy mają przekonać społeczeństwo. Społeczeństwo w zdecydowanej większości jest o tym przekonane. Świadczy o tym niezwykle szybkie i sprawne zbieranie podpisów w obronie Lasów w roku 2010, kiedy to rząd Donalda Tuska postanowił włączyć Lasy do sektora finansów publicznych. Wtedy w ciągu kilku miesięcy zebrano prawie 1,5 miliona podpisów. To społeczeństwo musi poinformować obecne „elity rządzące”, że jest świadome tego, co rząd planuje i do czego dąży. To społeczeństwo musi powiedzieć, że nie pozwoli na zabranie sobie 1/4 terytorium kraju. Lasy Państwowe to nie własność Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego. To jest własność Narodu i własność ta winna służyć nie tylko Narodowi Polskiemu, ale i całej jednoczącej się Europie. Rząd musi wiedzieć, że Naród nie da się oszukać, gdyż wie, że Polskie Lasy Państwowe to wzór dla jednoczącej się Europy w świetle propozycji Komisji Europejskiej.

Wokół referendum w sprawie lasów tworzy się pewien ruch podobny do tego, który towarzyszył innym inicjatywom obywatelskim, np. dotyczącej wieku szkolnego. Powstaje pewien kapitał społeczny.

– Chciałbym, aby taki ruch powstał, i mam nadzieję, że powstanie. Jest to konieczne dla obrony interesów naszej Ojczyzny.

Proszę opowiedzieć o przygotowaniach do kampanii referendalnej.

– O kampanii referendalnej będzie można mówić wtedy, gdy uda się zebrać minimum 500 tys. podpisów. Mam nadzieję, że nastąpi to podobnie szybko jak w roku 2010, kiedy to społeczeństwo ponad wszelkimi podziałami błyskawicznie uruchomiło akcję zbierania podpisów.
Sami leśnicy dziś jednogłośnie planom rządu mówią „nie”.

– Leśnicy to szczególnie konserwatywna grupa zawodowa. Jak prawie nikt inny zdaje ona sobie sprawę z tego, że mody mijają, a liczy się jedynie gruntowna wiedza przyrodnicza, którą po ukończeniu szkół zdobywa się jednak w terenie, a nie w gabinetach ministerialnych. Nie dziwmy się więc również, że leśnictwo jest tak mocno atakowane i teraz. Wiedza i umiłowanie Ojczyzny to strach w oczach decydentów przeszkadzający uwłaszczeniu się im na ogromnych dobrach zgromadzonych w Polskich Lasach Państwowych. Ponieważ autorytet leśników w społeczeństwie jest duży, to obrano stosunkowo „bezpieczną” i „sprawdzoną” drogę dla destrukcji Polskich Lasów Państwowych. Po zabraniu pieniędzy i doprowadzeniu do bankructwa lasy podzielą los stoczni, szpitali czy też Polskich Kolei Państwowych. Trzeba będzie je sprzedać, i to tym, którzy mają pieniądze i którzy będą mogli je nabywać już w roku 2016, kiedy to będzie możliwy obrót polską ziemią w skali międzynarodowej.

Leśnicy to pewien etos i kultura związane z wiarą i patriotyzmem.

– Tak, to piękny zawód łączący głęboką wiedzę przyrodniczą z wiedzą inżynieryjną i poczuciem piękna. Program studiów obejmuje w fazie początkowej matematykę, fizykę, chemię, geometrię wykreślną, a w latach następnych oprócz przedmiotów typowo zawodowych (hodowla lasu, użytkowanie lasu, budownictwo leśne) botanikę, fitopatologię, zoologię z wyodrębnioną ornitologią i entomologią. Leśnik to specjalista znający nie tylko biologię i ekologię minimum kilkuset gatunków zwierząt i roślin, ale potrafiący działać na rzecz ochrony tych gatunków poprzez hodowanie i wycinanie drzewostanów, który buduje w tym celu również drogi. Leśnicy to ludzie o poczuciu piękna. Nie ma chyba zawodu, wśród przedstawicieli którego byłoby tylu malarzy, rzeźbiarzy czy poetów. Leśnik to również zawód przepojony głębokim patriotyzmem. Leśnictwo zawsze było organizacją zhierarchizowaną, a zawód leśnika w czasach II Rzeczypospolitej cieszył się ogromnym autorytetem. Jak mówił podczas jednej ze swoich homilii w kościele Świętego Krzyża duszpasterz leśników JE ks. bp Edward Janiak, to obejmującemu na wschodnich rubieżach kraju swoje stanowisko nadleśniczemu pierwszą wizytę składał często starosta, a nie odwrotnie.

Wspólnie z właścicielami ziemskimi, duchowieństwem, nauczycielami leśnicy tworzyli terenowe elity.

– Specyfika zawodu – mundur, mieszkanie w lesie w tym samym miejscu najczęściej przez całe życie, codzienne obcowanie z przyrodą kształtowało specyficzny charakter tych ludzi. Odpowiedzialność, poszanowanie władzy i jej hierarchii, gościnność, a ogólnie mówiąc – „Bóg, Honor i Ojczyzna”, to charakterystyczne cechy tego o zdecydowanie patriotycznym nastawieniu zawodu. Powolna i sukcesywna obserwacja owoców swojej ciężkiej pracy oraz obowiązek zapisywania wszelkich działań gospodarczych w dokumentach leśnych to z jednej strony trwały i mocny związek ze swoim miejscem pracy, a więc obszarem lasu ograniczonym do pewnego rejonu wyznaczanego granicami obchodów, leśnictw, nadleśnictw, a z drugiej to tworzenie historii terenu. Funkcjonowanie w terenie to konieczność współdziałania z miejscową ludnością, do czego niezbędny był autorytet. Zapewnienie autorytetu to oczywiście przynależność do lokalnych elit, co zapewniane było przez wysokie pobory, relatywne do wartości zarządzanego majątku. Długie obcowanie z tym samym terenem, świetna znajomość wielu występujących tam gatunków roślin i zwierząt kształtowało poszanowanie leśnika do praw rządzących przyrodą. Kształtowało to również postawę nieufności do wszelkiego rodzaju „błyskotliwych koncepcji uzdrawiających” lasy i leśnictwo. Krótko mówiąc, leśnicy to ludzie bardzo odpowiedzialni, ale i o wynikającej z tego dużej dozie ostrożności wobec wszelkiego rodzaju postępu cywilizacyjnego, w którym początkowo widzą z zasady raczej zagrożenie.


W czasie II wojny światowej i w pierwszych latach instalowania komunistycznego reżimu wykazali się zarówno rozwagą, jak i odwagą, wspomagając aktywnie partyzantkę.

– Dla leśników nie było najmniejszych wątpliwości, że należy zdecydowanie walczyć z okupantem, a jedyną władzą jest rząd Polski na emigracji. To leśnictwo stało się bazą partyzantki i to właśnie leśnictwo zapłaciło za to ogromną cenę w czasie okupacji niemieckiej. Tę samą cenę, a może i większą, zapłaciło ono po zakończeniu II wojny światowej, i to z tych samych powodów. Strach nowych władz przed leśnictwem, przed mentalnością leśników, przed możliwością istnienia bazy dla partyzantki był ogromny. Z tych to głównie powodów rozpoczęto poddawać je planowej destrukcji, a jednym z jej elementów było niszczenie autorytetu, co należy ocenić, mówiąc bardzo delikatnie, jako karygodny błąd.
Koniec lat 40. i początek 50. to eliminacja pozostałych przedwojennych służb leśnych i w wielu wypadkach zastępowanie ich przez „zdrową”, ale niekoniecznie dobrze wykształconą „kadrę”. Następne lata to objęcie średniej i wyższej kadry kierowniczej koniecznością uzyskania rekomendacji PZPR. Stanowisko nadleśniczego leżało w gestii komitetu powiatowego, a po zlikwidowaniu powiatu komitetu wojewódzkiego aż do 1989 roku. Nie bez znaczenia była tu też rola komitetów gminnych, w których to etatowy sekretarz zaczął funkcjonować w początku lat 70. O ile przed wojną nadleśniczy był partnerem dla starosty, o tyle w latach 70. musiał się liczyć z opinią często kilku sekretarzy gminnych, nie mówiąc już o powiatowych czy wojewódzkich. To planowa działalność niszczenia autorytetu leśników była powodem tego, że przy gospodarowaniu ogromnym majątkiem pobory ich były z zasady niższe od średniej krajowej. Specyfika zawodu, o której wspomniano poprzednio, wywierała jednak ogromny wpływ na postawę leśników. Umiłowanie zawodu, a w związku z tym uczuciowy kontakt z przyrodą, dom w lesie, mundur, tradycje to rzeczy, które okazywały się silniejsze od planowej „resocjalizacji” wymyślanej w ministerstwach. W krótkim czasie nowo mianowani, nawet ci pochodzący ze „zdrowego elementu”, bądź rezygnowali z pracy, bądź też starali się zdobyć wiedzę, a pozostając w lesie, przejmowali stare nawyki.

Jakie jeszcze działania włodarzy PRL uderzyły w leśników i polskie lasy?

– Następnym wielkim błędem leśnictwa były kolejne częste reorganizacje polegające głównie na zmianach granic jednostek organizacyjnych, zmianach ich nazw, wyzbywaniu się mocno związanych z terenem siedzib leśnych i powiązanych z tym zmianach kadrowych. To nie bez powodu chyba zlikwidowano historię leśnictwa w programach studiów leśnych, mimo że w trakcie 5 lat zajmowało to zaledwie 15 godzin wykładu. Nie bez znaczenia jest tu wspomnienie, że pierwsze oficjalne odsłonięcie pomnika ku czci pomordowanych w czasie II wojny światowej leśników nastąpiło dopiero w latach 70. Były również inne błędy, a do nich zaliczyć można np. nakazywanie przez najwyższe władze w latach 60., przy wsparciu „błyskotliwych zdobyczy nauki”, wprowadzania na najżyźniejszych glebach pszenno-buraczanych plantacji topolowych zamiast oryginalnych drzewostanów liściastych czy też mineralne nawożenie drzewostanów z samolotów w latach 70. bez jakiegokolwiek rozpoznania potrzeb i przewidywanych skutków. Można sobie wyobrazić reakcje leśników terenowców na powyższe zalecenia. Wykonywali to, bo nie było innego wyjścia, ale tylko dzięki ich postawie, którą w tym czasie można było określać jako sabotaż gospodarczy czy też sypanie „piasku w tryby”, polskie lasy to nie połacie zdewastowanych drzewostanów i zniszczonego środowiska, jak to jest w wielu miejscach państw starej Piętnastki. Przyjmowali polecenia, ale w oparciu o ogromne doświadczenie, o ogromną wiedzę o skomplikowalności procesów zachodzących w środowisku leśnym, podchodzili do tego niezwykle ostrożnie, niezwykle krytycznie i sabotowali, co z perspektywy czasu okazało się zbawienne dla ochrony polskiej przyrody.

Dziękuję za rozmowę.

Artykuł opublikowany w Naszym Dzienniku w czwartek, 30 stycznia 2014